Wiele mówi się o tym, że powszechny dostęp do komputerów, telewizji i radia kształtuje nasze dzieci na przyszłe kaleki fizyczne niezdolne do wykonania najprostszych ćwiczeń, takich jak przysiad z całymi stopami na ziemi. Jest w tym wiele prawdy, z drugiej jednak strony wydaje się, że zmniejszenie zdolności fizycznych wcale nie musi zmniejszyć zdolności społecznych naszych dzieci. Chociaż może to dzisiaj brzmieć dziwnie wygląda na to, że w przyszłości młodzi fascynaci gier komputerowych mogą być najbardziej poszukiwanym materiałem na… żołnierzy. W chwili obecnej najnowocześniejsza na świecie armia Stanów Zjednoczonych zastąpiła już blisko 2000 swoich żołnierzy automatami. I to nie byle jakich żołnierzy gdyż mówimy o pilotach i czołgistach. Oczywiście zastępstwo takie nie jest całkowite. Co to znaczy? Oznacza to, że nawet jeśli maszyna zastępuje cztery osoby załogi czołgowej, to i tak niezbędna jest osoba kierująca tą nowoczesną maszyną. Nawet jeśli pozostaje ona ukryta wiele kilometrów za linią frontu. Kim są ci ukryci operatorzy? Otóż jak podaje Departament Obrony USA najlepiej w roli takich żołnierzy sprawdzają się nałogowi gracze w gry komputerowe. Biorąc pod uwagę, że do roku 2035 armia USA zamierza zastąpić ponad 45% sprzętu zdalnie sterowanymi maszynami, wydaje się, że przed wieloma – gnuśniejącymi dziś przed monitorami – nastolatkami rysuje się wizja wspaniałej kariery w armii, która gotowa będzie im płacić za to, co lubią najbardziej czyli granie. Oczywiście istnieją pewne ograniczenia wyścigi, gry strzelanki, symulatory, etc. są jak najbardziej pożądane przez US Army, jednak wszelkiego rodzaju krzyżówki, tetrisy, ubieranki czy gry przeglądarkowe nie wydają się wróżyć kariery ich zwolennikom. Jak będzie w rzeczywistości przekonamy się w najbliższych dekadach, niemniej jednak wydaje się, że brak sprawności fizycznej może już niedługo przestać być jakąkolwiek trudnością w pięciu się poprzez zawodową drabinę. Przynajmniej w krajach najbardziej rozwiniętych.